poniedziałek, 15 marca 2010

suffocated love

siedzę przy otwartym oknie w ciepłym swetrze o przydługich rękawach.
upajam się tytoniem, cichymi dźwiękami trip-hopu i myślę.

ten weekend był obfity w zdarzenia. ufna rozmowa z dziadkiem, później przewidywalna porażka - tak, zagrałam w otwarte karty. i przegrałam. długo jeszcze siedziałam na zielonym ogrodzeniu, uspokajając galaretowate nogi i ucisk w gardle. dobrze mieć przyjaciela, któremu można popłakać w słuchawkę.

potem rzuciłam się w wir pracy i... seksu. to chyba to, czego teraz potrzebuję.


- poproszę marlboro mentolowe
- i prenumeratę barbie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz