Chciałabym wierzyć, że rzeczywiście wyrwałam się już na zawsze od tych toksycznych oparów. Całe szczęście, że nastąpiło to teraz, a nie później.
Niekiedy budzi się we mnie narwana, zbuntowana nastolatka. W różnych momentach mojego istnienia mówi mi nagle `Sprzeciw się! Zbuntuj, nie mają prawa ci rozkazywać, to twoje życie!`. Wtedy pytam, po co mam się buntować, a ona mi odpowiada, że dla siebie, ot, tak sobie, bo mogę się wykręcić trudnym wiekiem. Usilnie z tym walczę, bo zamiast porywczo wszystko niszczyć, staram się zbudować podstawy do tego, by uważać się za osobę dojrzałą. Niekiedy to jest niestety silniejsze i potrafię władować komuś dawkę gorzkich słów, ale to nie przynosi mi praktycznie żadnej satysfakcji.
Niedługo koniec roku, może jednodniowy wyjazd jeszcze przed Mazurami. Mama stwierdziła, że się zastanowi, więc to moje chwile prawdy. Rozpoczęłam akcję "Córka Odpowiedzialna", czyli przekładam swoją miłość do niej na czyny. Dzisiejszego ranka pozmywałam po wczorajszej imprezie rodzinnej, przyniosłam dwa baniaki wody oligoceńskiej, a gdy wzięłam smycz i zaproponowałam psu spacer (bez poprzedniego upomnienia mamy!), rodzicielka spytała się mnie, czy aby na pewno dobrze się czuję, może potrzebuję jakiejś wizyty u doktora Klamki. Zaczęła się zastanawiać, czy nic od niej nie chcę, a ja tymczasem staram się, by sprzątanie po sobie i własnowolne spacery z psem weszły mi w nawyk. Z drugiej strony to wspaniałe przygotowanie się do osiągnięcia piętnastego roku życia, skoro tak śpieszy mi się do dojrzałości i dorosłości.
Piszę scenariusz musicalu, który bardziej widziałabym na deskach teatru, niżeli na wielkich ekranach kin. Pierwszy w życiu scenariusz, ktory nigdy nie ujrzy światła dziennego. Pisany dla własnej satysfakcji. Planuję przetłumaczyć go na angielski... kiedyś. Grunt to inspiracja i przyjemne wirowanie wyobraźni w głowie.
Kawaler osładza mi zieloną herbatę pitą w przyjemnie cichej samotności. Mam zaległe trzy kawy, po wystawieniu ocen będzie trzeba je nadrobić!
I zagłuszyć libido.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz