środa, 25 marca 2009

monolog ze zmyślonym przyjacielem po raz kolejny

Robisz dziwną minę.
A ty po raz pierwszy od kilku tygodni odezwałeś się do mnie sam z siebie, niepytany.
O czym myślisz? Twój wzrok jest tak daleko...
Rozkminiam ludzki egoizm.
To takie przyjemne i absorbujące?
Myślę o wszystkim naraz.
Mogłem się domyśleć.
Mogłeś. Wiesz, marzę trochę też.
O domu?
Domu. W przyszłości. Ale boję się.
Że się nie uda.
Trochę.
Mhm.
Mamoru...
Tak?
A Ty jesteś egoistą tylko trochę, czy trochę bardzo? I nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie, proszę.
Zakładam, że trochę bardzo, ale staram się, widzisz sama.
Tak, widzę...
Co wzdychasz?
A nic. Ciężki dzień jutro mam, to sobie powzdycham. A w ogóle, to w piątek po lekcjach będę już mieć okulary, wiesz?
I płakałaś przez film. Teraz też płaczesz.
Ten film wzmnożył mój lęk o rozstaniu, które mogłoby kiedyś nastąpić. To jedna z największych strat, jaka może mnie spotkać.
Płaczesz każdej nocy, ale nawet tą część traktujesz jako sen, kiedy budzisz się z koszmarów.
Boję się, boję się, boję się. Wiesz, kiedyś miałam tak, że jak śniło mi się coś nieprzyjemnego, to miałam świadomość, że to jest tylko sen i niecierpliwie czekałam, aż się obudzę. Ostatnio nie miewam tej świadomości i kiedy budzę się nagle, przez kilka sekund, niekiedy minut, jestem święcie przekonana, że to prawda.
Często wtedy chwytasz za telefon.
Chcę do Niej dzwonić, strasznie Ją kocham i chyba by się nie pogniewała, gdybym tak zrobiła. Nawet, gdyby budząc się o trzeciej w nocy usłyszała w słuchawce mój płacz i bredzenie - że stało się to i to, oczywiście, po chwili by się okazało, że to był tylko sen, a ja mam paranoje nieprzerwane.
Zejdźmy może z tego niespokojnego tematu. Drżysz cała. Jakieś ważne wydarzenia niebawem?
Jutro... zebranie o wycieczce do Londynu. Ta wycieczka wydaje mi się elementem wyrwanym z kontekstu. Nie wierzę, że przez sześć majowych dni będę się znajdować na obcej mi kompletnie wyspie. W piątek odbiór okularów, więc może skończą się migreny. Wybrałam okulary z czarnymi oprawkami, pełnymi. Zakładam, że będę w nich wyglądać prawie jak człowiek. W poniedziałek z kolei następna wizyta u psychiatry. Muszę podpytać mamy, bo chyba powinnam zrobić jeszcze jedno badanie krwi przed wizytą u 'lekarza od duszy', jak to moja wychowawczyni ostatnio wdzięcznie określiła. Żeby mogła mi przepisać te cholerne leki. Jak najszybciej.
Strasznie Ci tęskno do tych tabletek. Nie sądzisz, że niepotrzebnie?
Czy ja wiem. Raczej nie. Chcę ich. Chcę świętego spokoju. Ale w sumie fajnie jest czasem z Tobą pogadać, Mamoru. Wyrzucić to z siebie najzwyczajniej w świecie. A wiesz, jak ludzie niekiedy świetnie sobie radzą sami? Szkoda, że się do tej grupy nie zaliczam. Serio.
Ćśś, nie, Mamoru. Nic już nie mów. Chcę iść już spać. Jutro gram Dorynę i chcę dać z siebie wszystko na edukacji teatralnej. Proszę, trzymaj za mnie kciuki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz