poniedziałek, 16 marca 2009

ni.

Dwa lata odeszły w odbyt. Dwa pieprzone lata.
Nie to, żeby było to dużo. Może jestem nadwrażliwa. Albo po prostu sfrustrowana i 'cierpiąca'.
Poszły sobie, poszła. Fizycznie.
Szkoda że wspomnień nie da się zamazać, chociażby korektorem. Takim trudnym do zdrapania.

Nawet głupie fryzjerskie nożyczki gówno dają. Co tu pomoc.
Gdybym mogła coś zrobić, skąd. Bez szans.

W ogóle, to psychiatryczka to jednak całkiem miła kobieta jest. Pierwsze wrażenie bywa mylne. Może po prostu byłam wtedy zestresowana.
Ale leków nie dostałam. Za mało białych krwinek i płytek krwi. Muszę powtórzyć badanie, żeby dostać receptę. Niech to szlag.

Mamoru, czułeś kiedyś, że już nic na coś nie poradzisz?
Doskonale wiesz, że była taka sytuacja.
Ale u Ciebie wszystko skończyło się dobrze. Ty szczęśliwy skurwielu.
No, ładnie. A pamiętasz, co ci mówiła psychiatryczka?
Że myśli kształtują przyszłość. To było tak apropo pozytywnego myślenia. Ale jakoś ciężko uwierzyć, że sobie pomyślę że o, wszystko wróci do normy, będzie fajnie, pójdę do super liceum i pojadę na miesięczny kurs języka do Japonii.
Prawda? Ja się poddałem a jednak dostałem to, o czym skrycie marzyłem, a nie dopuszczałem do siebie.
Jak już mówiłam - szczęśliwy skurwiel z Ciebie.
Zasnąć chcę na długo. Bardzo. Nie na zawsze, ale... zawsze. Enigmatyczne te moje gadki dzisiaj.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz