środa, 11 marca 2009

nie ma

Nagle miłość, ciepło i przyjaźń wyblakły i przestały być tak łatwe do okazywania.
Pierwszy przypadek to pierwsza kropla. Nie jest ostatnia, nadejdą kolejne. A żeby się nie wahały przed spłynięciem, to ja im dopomogę. Pieprzę to wszystko już na potęgę, naprawdę. Chyba jestem już gotowa na to, żeby wszyscy zrozumieli, że nie warto, nie ze mną.
Dzisiaj nie lubię nikogo. Nikogo, łącznie z sobą, moją matką, ojcem, psem, bratem i pluszowym misiem, który leży odwrócony ode mnie dupą. Łącznie z moją ukochaną dziewczyną, z pieprzonym, pięknie brzmiącym japońskim, z seksownym Sebastianem i fascynującym yaoi. Jutro ostatni dzień rekolekcji. Pierdolę to, czy ktokolwiek zwróci mi na to uwagę. Niech mówią co chcą, nie idę, to takie najwygodniejsze - zakopać się w pościeli i srać na wszystko. Tak zrobię, w międzyczasie zdecyduję, czy w tym dniu chcę wychodzić gdziekolwiek prócz spaceru z psem.
Nie będę z siebie robić ofiary, pomimo że czuję się trochę wykorzystana i trochę oszukana przez los. Mogłam myśleć wcześniej, że bajka skończy się właśnie tak. Teraz będę tą złą. Widocznie dobroć też mi nie popłacała. Nie będę dobrym człowiekiem, dobrym dla siebie i innych, oleję swoją odwieczną życiową ideę i pójdę się jebać. Taka dzisiaj jestem wulgarna. Czasem bywa.
Chcę tabletek, chcę się zmulić i mieć na wszystko wyjebane. Chcę. Na korzyść, przestanę robić obciach ludziom i zgrywać optymistyczną idiotkę. Tak ze mnie wylazł demon i nie pójdzie kysz. Gdyby to jeszcze jakiś fajny demon był, ale nie. Trudno.

Tematu nie ma, to zdjęcia też nie. Nie jestem fotografem, nawet nie amatorem. Przepraszam?

1 komentarz:

  1. Co się stało, że tak myślisz.? Wcale nie jesteś idiotką jak to ujęłaś. Przecież każdy powie, że jesteś zajebista, że jesteś komuś do życia potrzebna.

    OdpowiedzUsuń